Queenie, nasze Słoneczko ogrzewające wszystkich wokół swoją miłością , odeszła wczoraj…
Ciężko się z tym pogodzić, serce skręca się z żalu.
Swój pierwszy oddech złapała na moich dłoniach i ostatnie tchnienie wydała w naszych objęciach.
Łzy, rozpacz a słowo „była” rani straszliwie. Mistrzyni gry w piłkę, biegająca radośnie bark w bark z Rewią, to jest właśnie Queen. Wniosła w nasze życie tak wiele radości i ciepła. Odeszła o wiele za wcześnie…
Żegnaj Malutka...



